Jak Google radzi sobie z epidemią koronawirusa?

2020-03-03T14:27:41+00:0003/03/2020|

Medialny chaos informacyjny sprawił, że koronawirus króluje w wynikach wyszukiwania i stał się głównym tematem small-talku przy dystrybutorze wody w milionach biur na całym świecie. Publiczne poruszenie związane z epidemią pociąga za sobą mnóstwo skutków – również tych biznesowych. Jako oficjalny premier partner Google Cloud uważnie śledzimy rozwój wypadków. 

Koronawirus na świecie 

COVID-19 – czyli choroba, którą wywołuje koronawirus – wymknęła się ze swojej kolebki w Wuhan i powoli podbija świat. Szacuje się, że obecnie zainfekowanych jest około 88 tysięcy osób, z czego ~ 90% przypadków odnotowano wśród mieszkańców Chin. Pomimo dużej liczby zachorowań, śmiertelność związana z tym wirusem nie jest wysoka – oscyluje w okolicach 3%. Według lekarzy wirus stanowi zagrożenie życia tylko dla osób z obniżoną odpornością, czyli dla dzieci, osób w podeszłym wieku oraz chorych na inne choroby (w szczególności przewlekłe), które negatywnie wpływają na immunologię. 

Objawy koronawirusa

Powagi całej sytuacji dodaje fakt, że wiele osób może być zarażonych koronawirusem bezobjawowo – i drogą kropelkową przenosić chorobę dalej. Aby zupełnie powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa, konieczne byłoby wymuszenie dwutygodniowej kwarantanny na wszystkich osobach przebywających w okolicach ognisk choroby, co jest niemal niewykonalne. 

Pierwsze objawy koronawirusa to gorączka, bóle mięśni, zmęczenie, kaszel i duszności, więc wiele osób leczy je jak zwykłą grypę. Nie należy ich jednak lekceważyć, bo nawet jeśli u nas choroba ma lekki przebieg, to dla osób w naszym otoczeniu kontakt z nią może mieć tragiczne skutki. 

Jak reagować?

Według zaleceń polskiego rządu, osoby z takimi objawami powinny natychmiast zgłosić się do lekarza oraz poinformować Główny Inspektorat Sanitarny, jeśli w ciągu ostatnich 14 dni przebywały na północy Włoch, w Chinach, Korei Północnej, Iranie, Japonii, Tajlandii, Wietnamie, Singapurze czy Tajwanie. 

Biznesowe skutki epidemii koronawirusa

Informacje o epidemii sprawiły, że wielu z nas postrzega teraz inaczej swoje biura, a także zaplanowane konferencje i delegacje. Duże skupiska ludzi zawsze są potencjalnym punktem zapalnym dla chorób roznoszonych drogą kropelkową. 

Koronawirus u pracownika Google w Zurychu 

W zeszłym tygodniu wyniki testu potwierdziły najgorsze przypuszczenia pracowników Google w Zurychu – jeden z ich kolegów, który przebywał w biurze, był nosicielem koronawirusa.  Na szczęście u zarażonej osoby nie wystąpiły jeszcze objawy, a szybka diagnoza powstrzymała rozprzestrzenianie się choroby. Jednak ryzyko wstrząsnęło firmą do tego stopnia, że podjęto decyzję o tymczasowym ograniczeniu podróży służbowych – zwłaszcza na obszarach, w których potwierdzono występowanie koronawirusa. 

Google narzuca homeoffice 8 tysiącom pracowników w Irlandii

Podobna sytuacja miała miejsce w ten poniedziałek w Dublinie. Zaraz po tym, jak jeden z irlandzkich pracowników Google zgłosił przełożonym niepokojące objawy, zarząd postanowił dmuchać na zimne. Choć nie potwierdzono jeszcze, że choroba wywołana została niebezpieczną odmianą koronawirusa, to pracownicy otrzymali wyraźny komunikat, by następnego dnia nie przychodzić do biura. 

Po konsultacji ze specjalistami od zdrowia publicznego kontynuujemy stosowanie środków zapobiegawczych, które chronią naszych pracowników. Podjęliśmy decyzję o zaleceniu pracy zdalnej zespołom z Dublina. – oznajmił rzecznik irlandzkiego Google w wywiadzie dla portalu Business Insider. 

Popularność pracy zdalnej rośnie w obliczu epidemii

Google to nie jedyna międzynarodowa firma, która na czas paniki związanej z koronawirusem odsyła pracowników do domu. Podobne środki prewencyjne zastosował Twitter i Coinbase. 

Dlaczego słyszymy o tym tylko od firm technologicznych? 

Pierwszy powód, jaki przychodzi na myśl, to specyfika pracy biurowej. Trudno wyobrazić sobie, że nagle usłyszymy o pracy zdalnej w magazynach Amazona. Nowoczesne firmy nie tylko mają narzędzia komunikacyjne, które pozwalają pracownikom pozostać w obiegu informacji nawet na drugim końcu świata, ale także przenoszą do przestrzeni wirtualnej wszystko to, co dotąd było upychane w teczkach i przechowywane w zakurzonych archiwach. 

Chmura zwycięża nie tylko przez oszczędność i ochronę środowiska! Równie istotnymi argumentami za porzuceniem papieru są:

Praca rozproszona w kryzysowej sytuacji tego typu to bardzo rozsądne rozwiązanie, bo daje pracownikom wolność wyboru. Mogą sami zdecydować, czy koronawirus stanowi dla nich poważne zagrożenie. Jeśli tak, to mogą na czas epidemii przestać wychodzić z własnego domu. Natomiast ta część pracowników, do których publiczna panika nie przemawia, może swobodnie pracować, gdzie chce – nawet z kawiarni przy plaży w jednej z malowniczych miejscowości na północy Włoch. Tak czy inaczej – gdy firma nie zmusza wszystkich pracowników do codziennego kontaktu twarzą w twarz, to odpowiedzialność za zdrowie i bezpieczeństwo spada na jednostkę.

Zobacz artykuł o narzędziach pracy zdalnej, który jakiś czas temu pojawił się na blogu. 

Konferencje i delegacje na wstrzymaniu 

Światowe epidemie zniechęcają do podróżowania. Jetlag, zmęczanie, inny klimat, duże skupiska ludzi i kuluarowe rozmowy z obcymi ludźmi to prosty przepis na złapanie wirusa. Nic więc dziwnego, że Google zaostrzyło swoją politykę wysyłania pracowników w delegacje.

Google Cloud Next ‘20 tylko online

Wczoraj Google ogłosiło, że w związku z ryzykiem zarażenia COVID-19 przenosi swoje wydarzenie Cloud Next do przestrzeni wirtualnej. Tegoroczna edycja, w przeciwieństwie do poprzedniej nie będzie otwarta dla publiczności w żadnej fizycznej lokalizacji – dostępna będzie za to transmisja online. 

Zaplanowana na 6-8 kwietnia konferencja Cloud Next to tematyczne wydarzenie, które dotąd co roku zrzeszało dziesiątki tysięcy ekspertów od rozwiązań chmurowych. Jednak zamiast wycieczki do San Francisco, uczestników czekają dwa dni z laptopem, bo konferencja (nazwana teraz “Google Cloud Next ’20: Digital Connect”) odbędzie się wyłącznie online. Dużym plusem jest to, że nic za to nie zapłacą. Uczestnictwo za pośrednictwem internetu jest darmowe dla każdego. Organizatorzy obiecują szybki zwrot kosztów rezerwacji i biletów. Przejdź do FAQ Cloud Next, by poznać więcej szczegółów. 

O wszystkich nowościach będziemy informować Was na bieżąco na blogu oraz w grupie G Suite Polska na Facebooku

Zostaw komentarz

OK
Polityka Prywatności

Strona wykorzystuje ciasteczka w celu doskonalenia naszego serwisu.
Warunki przechowywania i dostępu do ciasteczek możesz w każdej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.